Cuda panie, cuda!

W ostatni weekend wybrałem się na konferencję związaną z IT. Programowanie, nowe technologie, Agile inne fajne sprawy. Prezentacja były na bardzo wysokim poziomie. Publika dopisała ale jako, że to była darmowa konferencja i ktoś to musiał opłacić hotel i całą resztę, były tam firmy które szukały pracowników.  Różne firmy o różnym profilu – telekomunikacja, bankowość rozrywka, zakłady bukmacherskie.  Patrząc na ilości wakatów jaką miały te firmy do zaoferowania, to jak by zrekrutowali wszystkich z tej konferencji to i tak by brakło.

Ja tam akurat byłem w celach edukacyjnych – nie szukałem  pracy, ale oferty przejrzałem. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Front-end, back-end, administracja, bazy danych itp.

Jak już wspomniałem, konferencja była darmowa, więc była trochę jak dobry film na Polsacie – przerywana reklamami. W przerwach pomiędzy prezentacjami prezentowały się firmy. Trafiłem na jeden z takich paneli na którym prezentowały się dwie firma –  telekomunikacyjna i druga zajmująca się platformą do sprzedaży dóbr cyfrowych.

W pierwszym przypadku wyszedł smutny pan w garniturze i bardzo rzeczowo opisał kogo szukają, co robią, jakich technologii używają, że maja testy jednostkowe itp.  W sumie standard, ani chyba nikogo nie zachęcił ale nie zrobił tez jakiegoś złego wrażenia. Firma robi naprawdę “wielkie rzeczy” – efekty ich pracy są wykorzystywane prawie przez każdego użytkownika telefonu komórkowego.

Druga prezentacja to była prawdziwa “petarda”. Już na samym początku wyskoczył pan w kolorowej bluzie z logo firmy, mówił znacznie bardzie ekspresyjnie niż poprzednik.  Wręcz rzekł bym, że krzyczał. [ironia] Z taką ekspresją opowiadał o tej “świetnej platformie”  do sprzedaży dóbr elektronicznych  i nie tylko, że człowiek od razu poczuł, że to musi być coś wielkiego, że to musi zbawić świat i zmienić świat na lepszy – było też porównanie prezesa wizjonera do Steva Jobsa[\ironia]. Hasło przewodnie firmy to “Work hard, party hard” – do dziś się zastanawiam kto mógł wymyśla takie hasła? To już wole coś w stylu “Z nami twoje życie będzie lepsze”.

No ale oczywiście takie hasło nie mogło pozostać bez wyjaśnienia.  W całym ty haśle chodziło o to, że jak będziesz zasuwał jak mały żuczek ku chwale CEO, CTO C… to cię zaprosimy na dwie imprezy do roku na których są fontanny z wódką i innymi alkoholami. Po tym stwierdzeniu już wiedziałem w jaki target mierzy firma: samotny (przepraszam singiel Uśmiech ) programista który nie ma życia, i nie umie sobie kupić 0,7 wódki w sklepie, a jedyne imprezy na jakich się pojawia, to te firmowe (bo na inne nie ma czasu bo “hard work”).

Czy ja mam coś przeciwko imprezowaniu? Zupełnie nic, ale jestem za dobry balansem między pracą i życiem prywatnym.

Czy ja mam coś przeciwko  piciu alkoholu? Zupełni nic podarunkiem, że nie ma to znamion uzależnienia.

Na koniec naszła mnie tak smutna refleksja. Do czego trzeba się posunąć żeby zatrudnić programistę?

Ja osobiście spotkałem się już z różnymi socjotechnikami.   Po którymś razie techniki takie wywołują tylko uśmiech na twarzy.

Tak więc  młodzi, ci bardziej doświadczeni już pewnie to wiedze,  adepci sztuki programowania (ogólnie IT) nie dajcie się mamić imprezami, alkoholem, panienkami (taki moty tez się pojawił w prezentacji).  Pamiętajcie że na początku waszej drogi najważniejszy jest rozwój i podnoszenie poziomu swoich umiejętności – zarówno twardych jak i miękkich.

Tomasz Pycia

Programista z dziesięcio letnim stażem. Specjalizuje się głownie w bazach danych i oprogramowaniu dla firm.

More Posts - Website

Follow Me:
LinkedIn

«
»